UWAGA:
Do reportażu wkradły się niedociągnięcia. Nagrodzeni tancerze to Paulina Radzik oraz Sebastian Goldyszewicz (błąd – Sebastian Goldysz), a trakcie jego trwania przedstawiamy laureatów Dnia Polskiego (a nie Dnia Polski). Przepraszamy.

UWAGA:
Do reportażu wkradły się niedociągnięcia. Nagrodzeni tancerze to Paulina Radzik oraz Sebastian Goldyszewicz (błąd – Sebastian Goldysz), a trakcie jego trwania przedstawiamy laureatów Dnia Polskiego (a nie Dnia Polski). Przepraszamy.

„Dziękuję”, ostatnie słowo, które powinien usłyszeć od nas kierowca TIR-a tureckiego pochodzenia, było zastąpione serdecznym uśmiechem, gdyż języka polskiego ów kierowca nie rozumiał…
Człowiek ten pożegnał się z nami bujną gestykulacją oraz uśmiechem, po czym ruszył dalej. A my – ja oraz mój towarzysz podróży – zostaliśmy skazani na czekanie na autobus do domu. Totalnie zadowoleni, szczęśliwi – tym bardziej z myślą, że do Katowic udało nam się wrócić z Mazur w rekordowym tempie ośmiu godzin – szczęśliwi autostopowicze. I kto powiedział, że stopują tylko psychopaci, wampiry rządne ofiar, szaleńcy. I kto dodał do tego bajkę, że autostopowiczów zabierają tylko gwałciciele, również seryjni mordercy, pedofile i ogólnie całe zło świata. Absurd. Bajeczki, które wymyślają staruszki, zatroskane mamy tak naprawdę mają się nijak do rzeczywistości. A w każdym razie po przejechaniu trasy Szczytno – Olsztyn – Olsztynek – Malbork – Ostróda – Warszawa – Piotrków Trb. – Siewierz – Katowice, stwierdzam iż mam wybitne szczęście to przemieszczania się tym środkiem lokomocji bez żadnych przygód rodem z horroru.

Godzina szósta. Dworzec główny w Katowicach, a samo miasto we mgle. Ciarki na plecach, ekipa się trzęsie – wszyscy narzekają “że zimno”. Hala budynku prawie pusta, gdyby nie śpiący bezdomni na karimatach, kocach i Bóg wie czym jeszcze; miejscowa menelnia budząca się do życia w połączeniu z konsumującymi drożdżówki kasjerkami i… Ekwadorczykiem, który wśród pustych, dworcowych zaułków szuka pomocnego poligloty.


OSA: Spotykamy się w tyskiej państwowej Szkole Muzycznej. Co Pan tu robi?
I.K.: Moja córka uczęszcza do pierwszej klasy OSM. Zostałem poproszony przez panią dyrektor o występ dla uczniów tej szkoły.
OSA: Czym dla Pana jest muzyka?
I.K.: Muzyka jest moim hobby, lubię sobie czasem ”pogrywać”. Sam też skończyłem szkołę muzyczną na fortepianie i myślę, że skoro posyłam dziecko do tej szkoły, to dlatego, że chciałbym, by również lubiło grać. Muzyka jest niezbędna. A czym jest? Jest wszystkim-jest rozrywką, jest sposobem na relaks.
Read the rest of this entry ?

Powszechnie uważa się, że dziennikarz powinien odpowiadać na zapotrzebowanie czytelników. Dlatego też, jako że chcę pisać o czymś, co może zostać przeczytane, a nie z góry skazane na ominięcie przez wybrednego czytelnika „Osy”, postanowiłam zrobić sondę. Nie, nie uliczną, bo pada i zimno jest, a wtedy ludzie są podobno negatywnie nastawieni do przejawiania jakichkolwiek oznak tego, że żyją w społeczeństwie, a nie na bezludnej wyspie. Zdecydowałam się przeprowadzić badania przy pomocy czegoś, co potocznie zwie się komunikatorem, a ja to nazywam gadem.
Tak więc wrzuciłam w sieć swój problem, który zwie się „brakiem weny” i (o dziwo!) odezwały się głosy, a raczej okienka, że oni chcą to i tamto, a można jeszcze o tym i że o to, to będzie wprost genialne i idealne. Mnie najbardziej zaintrygował temat „kultura w Magdonaldzie” (przepraszam za spolszczenie, ale wrogiem amerykanizacji jestem, więc tak pisać będę i koniec). Nie, nie bójcie się, nie będę opisywać osobistych refleksji na temat widoku jedzącego palcami człowieka, który za talerz ma kawałek papieru, a za szklankę pudełko z rurką w środku. Chociaż pewnie taki rodzaj „kultury” miał na myśli autor tematu, ale o tym nie i jeszcze raz nie, gdyż turpizmu nie lubię jeszcze bardziej niż półproduktów zza oceanu. Może się to wydać infantylne, ale tenże Magdonald ma sporo wspólnego z kulturą, ale masową. Przyszedł sobie od naszych bardziej rozwiniętych amerykańskich braci i od początku wywołał sensację, gdyż można tam było skosztować” (dosłownie i w przenośni) innego życia, a więc niepolskiego.