Już za miesiąc matura! Osa przypomina o tym fakcie, publikując archiwalny artykuł przeznaczony specjalnie dla maturzystów. O nauce bez nauki.
z ambitnymi postanowieniami. Ich treść w wersji ocenzurowanej brzmi mniej więcej tak – „zacznę się uczyć”. Jednakże, postanowienie postanowieniem,
a czas nieubłaganie płynie. I to szybko.
Wiadomo, za marnych kilka miesięcy matura, później egzaminy wstępne na studia i cała ta bieganina z opieczętowanymi, nie pomiętymi świadectwami mojego licealnego wysiłku intelektualnego. Na samym początku nowego roku zmobilizowałam się do ustawienia lektur obowiązkowych w jednym miejscu, tak by nic mi nie uciekło. Co prawda, muszę się przyznać, że podczas tego niezwykle ciekawego zajęcia odezwała się we mnie hedonistka – i tak pomiędzy Historią Muzyki państwa Chomińskich a Sztuką Cenniejszą niż Złoto pióra pana Białoszewskiego znaleźli się „Boży Wojownicy” Andrzeja Sapkowskiego.
Read the rest of this entry ?


Człowiek ten pożegnał się z nami bujną gestykulacją oraz uśmiechem, po czym ruszył dalej. A my – ja oraz mój towarzysz podróży – zostaliśmy skazani na czekanie na autobus do domu. Totalnie zadowoleni, szczęśliwi – tym bardziej z myślą, że do Katowic udało nam się wrócić z Mazur w rekordowym tempie ośmiu godzin – szczęśliwi autostopowicze. I kto powiedział, że stopują tylko psychopaci, wampiry rządne ofiar, szaleńcy. I kto dodał do tego bajkę, że autostopowiczów zabierają tylko gwałciciele, również seryjni mordercy, pedofile i ogólnie całe zło świata. Absurd. Bajeczki, które wymyślają staruszki, zatroskane mamy tak naprawdę mają się nijak do rzeczywistości. A w każdym razie po przejechaniu trasy Szczytno – Olsztyn – Olsztynek – Malbork – Ostróda – Warszawa – Piotrków Trb. – Siewierz – Katowice, stwierdzam iż mam wybitne szczęście to przemieszczania się tym środkiem lokomocji bez żadnych przygód rodem z horroru.

Gdy byłam młodsza, zawsze radość sprawiały mi wszelkiej maści zadania domowe, gdzie w grę w chodziło wycinanie, wyklejanie, tworzenie z nic nieznaczących papierków spójnej całości. Niestety, tak już bywa w życiu człowieka, że z większości przyzwyczajeń się wyrasta na poczet innych. Jedni lubili od podstawówki WF, by w liceum przynosić notoryczne zwolnienia, inni kochali historię do czasu, gdy restrykcyjne odpytywanie co lekcję skutecznie obrzydziło im owo zamiłowanie. Tym samym być może jakiś nauczyciel ma na sumieniu niespełnionego geniusza, który za sprawą dziwacznych, osobistych wizji tego pierwszego nie poznał, co to blask chwały i sławy.
Intryguje mnie fakt, iż owe duże sklepy stały się nie tylko obiektami żądzy konsumenta, ale także służą istotom ludzkim jako „fenomenalne” miejsce do spotkań towarzyskich, spacerków rodzinnych.
