Archiwum kategorii ‘Marysia Wąsik’

h1

[Archiwum] Nie samą nauką maturzysta żyje

6 kwiecień 2009

Już za miesiąc matura! Osa przypomina o tym fakcie, publikując archiwalny artykuł przeznaczony specjalnie dla maturzystów. O nauce bez nauki.

Udało mi się wejść w rok 2006
z ambitnymi postanowieniami. Ich treść w wersji ocenzurowanej brzmi mniej więcej tak – „zacznę się uczyć”. Jednakże, postanowienie postanowieniem,
a czas nieubłaganie płynie. I to szybko.

Wiadomo, za marnych kilka miesięcy matura, później egzaminy wstępne na studia i cała ta bieganina z opieczętowanymi, nie pomiętymi świadectwami mojego licealnego wysiłku intelektualnego. Na samym początku nowego roku zmobilizowałam się do ustawienia lektur obowiązkowych w jednym miejscu, tak by nic mi nie uciekło. Co prawda, muszę się przyznać, że podczas tego niezwykle ciekawego zajęcia odezwała się we mnie hedonistka – i tak pomiędzy Historią Muzyki państwa Chomińskich a Sztuką Cenniejszą niż Złoto pióra pana Białoszewskiego znaleźli się „Boży Wojownicy” Andrzeja Sapkowskiego.
Read the rest of this entry ?

h1

[Archiwum] Autostopem Polska zwiedzona

20 kwiecień 2007

„Dziękuję”, ostatnie słowo, które powinien usłyszeć od nas kierowca TIR-a tureckiego pochodzenia, było zastąpione serdecznym uśmiechem, gdyż języka polskiego ów kierowca nie rozumiał…

Człowiek ten pożegnał się z nami bujną gestykulacją oraz uśmiechem, po czym ruszył dalej. A my – ja oraz mój towarzysz podróży – zostaliśmy skazani na czekanie na autobus do domu. Totalnie zadowoleni, szczęśliwi – tym bardziej z myślą, że do Katowic udało nam się wrócić z Mazur w rekordowym tempie ośmiu godzin – szczęśliwi autostopowicze. I kto powiedział, że stopują tylko psychopaci, wampiry rządne ofiar, szaleńcy. I kto dodał do tego bajkę, że autostopowiczów zabierają tylko gwałciciele, również seryjni mordercy, pedofile i ogólnie całe zło świata. Absurd. Bajeczki, które wymyślają staruszki, zatroskane mamy tak naprawdę mają się nijak do rzeczywistości. A w każdym razie po przejechaniu trasy Szczytno – Olsztyn – Olsztynek – Malbork – Ostróda – Warszawa – Piotrków Trb. – Siewierz – Katowice, stwierdzam iż mam wybitne szczęście to przemieszczania się tym środkiem lokomocji bez żadnych przygód rodem z horroru.

Read the rest of this entry ?

h1

[Archiwum] Dworcomania

5 kwiecień 2007

Godzina szósta. Dworzec główny w Katowicach, a samo miasto we mgle. Ciarki na plecach, ekipa się trzęsie – wszyscy narzekają “że zimno”. Hala budynku prawie pusta, gdyby nie śpiący bezdomni na karimatach, kocach i Bóg wie czym jeszcze; miejscowa menelnia budząca się do życia w połączeniu z konsumującymi drożdżówki kasjerkami i… Ekwadorczykiem, który wśród pustych, dworcowych zaułków szuka pomocnego poligloty.

Read the rest of this entry ?

h1

[Archiwum] W krainie zadań domowych

2 kwiecień 2007

Kreatywne zadania domowe w klasach licealnych to niecodzienność. Czasem potrafią być okazją do dobrej oceny. Ale zdarzają się i takie wyzwania, które stają się katorgą nie do przejścia.

Gdy byłam młodsza, zawsze radość sprawiały mi wszelkiej maści zadania domowe, gdzie w grę w chodziło wycinanie, wyklejanie, tworzenie z nic nieznaczących papierków spójnej całości. Niestety, tak już bywa w życiu człowieka, że z większości przyzwyczajeń się wyrasta na poczet innych. Jedni lubili od podstawówki WF, by w liceum przynosić notoryczne zwolnienia, inni kochali historię do czasu, gdy restrykcyjne odpytywanie co lekcję skutecznie obrzydziło im owo zamiłowanie. Tym samym być może jakiś nauczyciel ma na sumieniu niespełnionego geniusza, który za sprawą dziwacznych, osobistych wizji tego pierwszego nie poznał, co to blask chwały i sławy.

Read the rest of this entry ?

h1

[Archiwum] 100 lat Harleya

18 marzec 2007

W tym roku upływa stulecie produkcji Harleyów. Jest to najstarszy, seryjnie produkowany motocykl świata. Co takiego ma w sobie ta marka, że ludzie poświęcają jej całe swe oszczędności, cały wolny czas, a czasami nawet zdrowie?

Read the rest of this entry ?

h1

[Archiwum] Zagubiona w supermarkecie

17 marzec 2007

Od dłuższego czasu obserwuję po cichu zjawisko zwane super-, jak kto woli, hipermarketami. I…

Intryguje mnie fakt, iż owe duże sklepy stały się nie tylko obiektami żądzy konsumenta, ale także służą istotom ludzkim jako „fenomenalne” miejsce do spotkań towarzyskich, spacerków rodzinnych.

Bywalców marketów zwykłam dzielić na kilka grup (w końcu sklep nie służy tylko do robienia przymusowych zakupów).Grupa z numerem jeden jest zjawiskiem obejmującym istoty stanowcze; wchodzą do świątyni konsumpcji, zaliczają szybkie zakupy, po czym wychodzą. Populacja zaliczająca się do tej grupy wchodzi do sklepu z wyraźną potrzebą typu „przygotować obiad” albo „kupić szampon”, a także z równie palącą potrzebą szybkiego opuszczenia świątyni.

Read the rest of this entry ?