
[Archiwum] TST 2006: Tak było w zeszłym roku
22 kwiecień 2007XXXIV Tyskie Spotkania Teatralne. Przypomnijmy sobie, jak to było w zesżłym roku. Oto rozmowa ze Zdzichem Rabendą, którą Osa przeprowadziła w trakcie ubiegłorocznego Festiwalu.
Osa: Jakie są Twoje pierwsze wrażenia po tegorocznych Tyskich Spotkaniach Teatralnych?
Z. R.: Generalnie jestem zadowolony z TST – były wspaniałe warsztaty aktorskie, ale w tym roku wśród konkursowych brakowało spektakli wybitnych, które na trwałe zapisałyby się w mojej pamięci. Owszem, były sztuki dobre, ale o ile w poprzednich latach widziałem przedstawienia, które zapamiętam do końca życia, o tyle teraz nie było czegoś, co „zmienia człowieka”.
Osa: Co podobało Ci się najbardziej?
Z. R.: Najbardziej podobał mi się spektakl „Trylogia drobiowa” Teatru Realistycznego ze Skierniewic. Był on dość kontrowersyjny, ponieważ pod koniec poleciał kurczak w publikę, prawie raniąc jurorów. Wyśmiewał on polski teatr alternatywny, a także obecny stan polskiego teatru.
Osa: Jak oceniasz całą imprezę, patrząc przez pryzmat uczestnika?
Z. R.: Imprezę oceniam bardzo pozytywnie. Uczestnicy z całej Polski byli zachwyceni organizacją, podejściem organizatorów do nich – byli na każde ich zawołanie i są zawodowcami, którzy światłami i muzyką operują do perfekcji, a także obsługą techniczną teatru, która zasługuje na uznanie. Poza tym niesamowitym było dla mnie spędzenie tych kilku dni w towarzystwie miłośników teatru mających nietypowe podejście do rzeczywistości i otaczającego świata.
Osa: Jak wyglądały warsztaty?
Z. R.: Były dwa typy warsztatów: jedne z Panem Kalinowskim, który jest tancerzem i poprowadził bardzo ciekawe warsztaty ruchu i pokazał nam kilka technik, których nie mielibyśmy okazji poznać od kogoś innego. Brałem także udział w warsztatach prowadzonych przez Panią Barbarę Dziekan – aktorkę, która grała w większości polskich teatrów. Pracowaliśmy z nią nad emisją głosu, nad tym, jak aktor powinien się zachować na scenie, a także uczyła nas scenicznego savior – vivre’u.
Osa: Jak oceniasz występy tyskich zespołów?
Z. R.: Bardzo pozytywne wrażenie wywarł na mnie Teatr Ruchu „Wampa”, który w poprzednich latach był kiepski, a w tym roku przedstawił wspaniałą grę, a tym bardziej należy się wielki szacunek reżyserce – Pani Dagmarze Łanucha za to, co przygotowała z małymi dziećmi. Migreska wypadła trochę słabiej, natomiast Teatr TnT zaprezentował bardzo dobry poziom, ale wywołało to u mnie skojarzenie z „Matrixem”.
Osa: Co sądzisz o przedstawieniach prezentowanych przez profesjonalne teatry?
Z. R.: Spektakl inauguracyjny TST „Testosteron” Teatru Bagatela z Krakowa był chyba najśmieszniejszą rzeczą, jaką widziałem w teatrze. Wywarł niesamowite wrażenie, przedstawiając mężczyzn od ich „wrażliwszej” strony. Natomiast przedstawienie “Verklärte Nacht“ Teatru Polskiego z Wrocławia zaprezentowały aktorki, które mają doświadczenie czterdziestoletnie i osobiście nie preferuję takiego typu teatru, ale to, co zrobiły oglądało się z niebywałą przyjemnością. Również spotkanie po spektaklu z aktorami utwierdziło mnie w przekonaniu, że są prawdziwymi profesjonalistami. Przedstawienie „Teorban” Teatru im. Stefana Żeromskiego z Kielc dotyczyło wydarzeń z związanych z atakiem na World Trade Centre i podziwiam aktorkę, która zaprezentowała w pełni prawdziwe emocje. W sztuce użyto także telebimu jako formy kontaktu aktora z otoczeniem – bardzo nowatorskie zastosowanie w teatrze, nie widziałem wcześniej czegoś takiego.
Osa: Jakie plany na przyszły rok?
Z. R.: Zamierzamy zgłosić do konkursu przedstawienie „Białe na czarnym” Teatru Anilanerda, a w przyszłym roku TST odbędą się w dniach od 23 do 27 kwietnia, gdzie – mam nadzieję – wszyscy się spotkamy!
Osa: Dziękuję za rozmowę.
Rozmawiała Marietka
Na zdjęciu Teatr Stajnia Pegaza, uczestnik konkursu TST 2007.

